09-03-2026
zmień rozmiar tekstu
A+ A-
Wiele popularnych doczepów do włosów może zawierać substancje powiązane z rakiem. Wyniki analiz skutkują apelami o pilne regulacje w tej słabo kontrolowanej kategorii produktów kosmetycznych.
Szeroką analizę przeprowadzili naukowcy z Silent Spring Institute. To jak dotąd najbardziej szczegółowe spojrzenie na skład chemiczny przedłużeń .
W kontekście rosnących pytań o długoterminowe skutki zdrowotne autorzy podkreślają, że przedłużenie może być ważne kulturowo i praktyczne, ale nie powinno wiązać się z ryzykiem dla zdrowia.
Jak mówi główna autorka, Elissia Franklin, wcześniejsze raporty wykrywały pojedyncze niepokojące substancje, lecz wciąż brakowało pełnego obrazu. Jej zdaniem kobiety nie powinny być stawiane przed wyborem między stylem a bezpieczeństwem.
Doczepy powstają z włókien syntetycznych lub materiałów biologicznych, w tym ludzkich włosów. Aby poprawić ich właściwości, producenci stosują związki nadające na ogień, wodę czy drobnoustroje, ale rzadko ujawniają, jakie dokładnie substancje chemiczne są używane. Ponieważ produkt styka się bezpośrednio ze skórą, a bywa podgrzewany, możliwy jest zarówno kontakt, jak i wdychanie uwalnianych substancji.
Badacze kupili 43 popularne produkty w sklepach internetowych i lokalnych hurtowniach kosmetycznych. Wykorzystując zaawansowane techniki analizy chemicznej, wykryli ponad 900 sygnałów odpowiadających różnym związkom, z czego 169 udało się przypisać do konkretnych chemikaliów.
W próbkach znaleziono liczne substancje wiązane z rakiem, zaburzeniami hormonalnymi, problemami rozwojowymi czy wpływem na odporność. Były wśród nich m.in. , oraz związki cynoorganiczne.
Prawie wszystkie produkty - z wyjątkiem dwóch reklamowanych jako nietoksyczne - zawierały niebezpieczne składniki. Kilkadziesiąt z nich figuruje na oficjalnych listach zagrożeń, a część objęta jest przepisami ostrzegawczymi w amerykańskim stanie California.
Szczególne zdziwienie wzbudziła obecność związków cynoorganicznych, które mogą podrażniać skórę i są podejrzewane o działanie rakotwórcze oraz zaburzające gospodarkę hormonalną. To istotne, bo użytkowniczki często skarżą się właśnie na reakcje skórne.
Rynek przedłużeń dynamicznie rośnie, dlatego - zdaniem autorów - potrzebny jest silniejszy nadzór.
Na podstawie: